kultura bez tabu jest kwadratowym kołem
Blog > Komentarze do wpisu

antyFeministyczne bingo popkulturowe

Kiedy dyskutujemy w Internetach o jakiejś książce, komiksie, grze, serialu, filmie czy innym wytworze kultury popularnej i robimy to w kontekście feministycznym (nie chodzi tu o naukowe analizy tekstów kultury w świetle teorii feministycznych, co to to nie, wystarczy, że dyskutantka się poskarży, że cały wątek postaci kobiecej w jej ulubionym serialu jest podporządkowany rozwojowi postaci męskiej albo że wkurza ją, że w kolejnej grze pancerz płytowy postaci kobiecej odsłania biust albo załka, bo Marvel może i ma szopa z karabinem maszynowym, ale do zrobienia filmu z Czarną Wdową w roli głównej jakoś się nie kwapi, punktów wyjścia są tysiące), zaraz znajdują panowie (a czasem też panie), na których samo słowo feminizm działa jak płachta na byka i którzy nie spoczną, póki KTOŚ SIĘ MYLI W INTERNECIE. I z rozmowy o tym, co jest nie tak, co można by poprawić i jak, trafiamy do piekła powtarzanych w kółko argumentów i derailowania dyskusji. I z takich argumentów powstało poniższe bingo.

1. Jesteś przewrażliwiona!

Bo się z tobą nie zgadzam? Widać na pierwszy rzut oka, że ty i ja mamy inną wrażliwość, ale to, że uważam jakieś kwestie za ważne/problematyczne a ty nie, nie znaczy, że ja jestem przewrażliwiona. Tak po prawdzie to ty przyszedłeś i zachowujesz się jak dwulatek, który rzuca się na ziemię i wrzeszczy, jak coś nie idzie po jego myśli. A tak ogólnie „argument” idący tradycyjnym torem myślenia, który mówi, że kobiety są z natury wrażliwe, a więc nieracjonalne i kierujące się emocjami, a więc nie mają racji w dyskusji, is just so old. Wydaje ci się, że dziewczyny to takie delikatne kwiatuszki i intelektualne mimozy? Skąd tyś się urwał, z dziewiętnastego wieku?

2. Dlaczego nie możesz usiąść wygodnie i po prostu cieszyć się książką/filmem?

Ależ mogę. W przypadku wielu filmów i książek, w których znajdują się problematyczne wątki, o których teraz dyskutujemy, siedziałyśmy sobie wygodnie i cieszyłyśmy tym, co twórcom wyszło dobrze (generalnie każda średniozaawansowana widzka i czytelniczka potrafi tak nawigować w mętnych wodach popkultury, żeby omijać rzeczy, które są nudne, marne, złe etc. od A do Z, no biggie). Ale to nie znaczy, że będziemy ślepe i głuche na seksizm i głupotę.

3. Dlaczego chcesz popsuć mi przyjemność z lektury/oglądania?

Jeśli wskazanie ci, że lubiane przez ciebie dzieło, jednak nie jest takie super, psuje ci przyjemność z oglądania to… wcale nie jest mi przykro. Sorry, ale ten argument, to powiedzenie innymi słowami, że wolałoby się pozostać ignorantem w jakiejś kwestii, dla własnej wygody. Przemyśl może tę postawę, co? Chociaż i tak jest nieźle, skoro po przeczytaniu naszych wywodów zrobiło ci się nieprzyjemnie, bo to znaczy, że jednak zobaczyłeś, że coś jest nie halo.

4. Czepiasz się szczegółów!

Bo może dla mnie to nie są szczegóły? Jeśli to dla mnie nie są szczegóły, to próbujesz zdyskredytować to, co ja uważam za kluczowe. Nieładnie, zastanów się nad sobą. Ale może też uważam to za szczegóły. Tyle że akurat te szczegóły są dla mnie ważne? Hej, ja wiem, że ten film jest o nawalankach ludzkości z kosmitami i dla wszystkich zainteresowanych najważniejsze są popisy speców od efektów specjalnych a nie jakiś tam scenariusz, ale ja i tak wolałabym, żeby bohaterka była czymś więcej niż love interest i wieszakiem na lateks. Skoro bohater może.

5. To tylko film/książka/serial!

No i? Zadziwiające, jak często ten argument wychodzi z pod palców osób, które na przykład potrafią wymienić wszystkie niedociągnięcia scenariuszowe z wszystkich pięciu sezonów serialu, kibicują aktywnie losom postaci w powieści, albo znają szczegóły powstawania jakiegoś filmu, od lokacji po plotki z planu, chociaż nawet nie wyszło jeszcze DVD. Ale kiedy zahaczamy o wątek, który jest dla nich niewygodny, zaraz okazuje się, że to przecież tylko fikcja! Ważna rzecz – fikcja też kształtuje nasze spojrzenie na świat. I ja na przykład nie chciałabym, żeby kolejne pokolenia chłopców uczyły się „nie” u kobiety znaczy „tak się tylko droczę,” bo wszyscy powiedzieli „to tylko fikcja,” wzruszyli ramionami i pozwolili tworzyć następne teksty kultury z takim przekazem, bo do twórców nie dotarła informacja zwrotna, że coś tu jest nie tak.

6. Moja dziewczyna/siostra/znajoma nie miała z tym problemu!

Mogła nie mieć. Kobietom zdarza się mieć różne zdania na różne tematy. Nie jesteśmy hive mindem. No i?

7. Moja dziewczyna/siostra/znajoma jest feministką i nie widzi problemu.

Gdybyś wiedział co nieco o feminizmie, wiedziałbyś, że feminizm nie jest monolitem. To, co mnie wydaje się bardzo ważne, dla innej feministki może być kwestią drugorzędną. Nie ma w tym sprzeczności, nawet jeśli na zewnątrz widać głównie to, co stanowi nasz wynegocjowany wspólny front. I samo to, że ktoś spod tej samej bandery ma inne zdanie niż ja nie sprawia, że moje lub jego zdanie jest automatycznie nieważne. Weź zaproś tutaj twoją dziewczynę/siostrę/znajomą, pewnie będzie mi się z nią lepiej rozmawiało niż z tobą i pewnie łatwiej nam będzie zrozumieć nasze stanowiska, nawet jeśli nie dojdziemy do porozumienia.

8. Ty to chciałabyś, żeby w każdym filmie były same kobiety, mniejszości etniczne i niepełnosprawni.

Nie, chciałabym, żeby kobiety, mniejszości etniczne, mniejszości seksualne czy osoby niepełnosprawne pojawiały się w filmach tak po prostu, a nie jako tokeniczny dodatek do białego heteroseksualnego bohatera. I żeby były pisane jako bohaterki i bohaterowie, a nie reprezentacja mniejszości. Crazy, I know.

(gify stąd, a anime to Samurai Champloo)

9. Najpierw zaczniemy dodawać kobiety, potem gejów, potem transseksualne lesbijki… czym to się skończy?

Rzeczywistością ekranową, która lepiej oddaje rzeczywistość pozaekranową. Wiesz, my tutaj wszyscy istniejemy. Ale jeśli twój tok myślenia idzie jakoś tak – najpierw dodamy kobiety, potem gejów, potem transseksualne lesbijki, potem zakażą nam wszystkich małych przyjemności w rodzaju kucyków Pony i przemocy seksualnej, i będziemy musieli sami prać swoje skarpety, a na końcu świat spłonie podpalony przez czarnoskórą biseksualną feministkę na wózku – to nie mamy o czym rozmawiać.

10. Ale to nierealistyczne!

Mhm, smoki są realistyczne, kosmici są realistyczni, świadomość naukowca przeniesiona do komputera jest realistyczna, bieganie w absurdalnie wysokich szpilkach po płonącym mieście jest realistyczne, ale kobieta, która robi coś, co ci się nie podoba, albo jest w miejscu, w którym nie chcesz jej widzieć i bezczelnie zajmuje miejsce bohaterowi, o nie, taka kobieta nie jest realistyczna. I w ogóle to jest ten moment, kiedy zaczynasz domagać się realizmu (co się stało z „przecież to tylko fikcja!?”), a niezniszczalnych bohaterów filmów akcji, nieprawdopodobne spotkania star-crossed lovers i ratowanie sytuacji zawsze w ostatniej chwili łykasz jak gęś. No pomyśl tylko.

11. Ale co z mężczyznami?

Wbrew temu, co ci się może wydawać, zdarza nam się rozmawiać o mężczyznach i problemach w ich przedstawieniu, a nie tylko o oczach takich niebieskich i pośladkach kształtnych i czym tam jeszcze. Ale dzisiaj rozmawiamy o kobietach, jak ci się nie podoba to wyjdź, pókim dobra. Zawsze możesz wrócić podczas innej dyskusji.

12. Chciałbym doczekać czasów, kiedy każda dyskusja nie będzie schodziła na te kwestie!

Ale póki to nie nastąpi będziesz siedział z cierpiętniczą miną i udawał, że jesteś ponad to? Wiesz, może gdybyś zszedł tutaj pomiędzy nas i pomógł wyplewić seksizm, mizoginie i tym podobne chwasty, to twój upragniony Złoty Wiek nadszedł by szybciej. Taka myśl.

13. Autorka/scenarzystka jest kobietą!

To może być dla ciebie nowa informacja, ale kobiety nie tylko nie są hive mindem, są też absolutnie zdolne do tworzenia problematycznych z feministycznego punktu widzenia wątków i postaci. I najczęściej możemy mówić wtedy o zinternalizowanym seksizmie albo zinternalizowanej mizoginii, które związane są z tym, że żyjemy w takiej a nie innej kulturze i tak a nie inaczej jesteśmy wychowywani i takie a nie inne informacje o tym, co jest społecznie uznawane za dobre/złe, pożądane/niepożądane, ważne/nieważne, naturalne/nienaturalne. Jakbyś chciał dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat, służę bibliografią.

14. Już wam mówię, jak to wygląda z tym seksizmem…

A to jest sytuacja z kategorii przychodzi facet i wie lepiej. Nie szkodzi, że nie siedzi w temacie tak, jak dyskutantki. Nie szkodzi, że akurat mowa jest o rzeczach wypływających z osobistego doświadczenia i sytuacjach, gdzie to męskie i kobiece doświadczenie będzie się różniło. Doskonale pokazała to dyskusja o molestowaniu na konwentach, gdzie dziewczyny dzieliły się osobistymi przykrymi doświadczeniami, a zjawiał się koleś jeden z drugim, żeby nam wyjaśnić, że molestowanie nie jest problemem, na konwentach można czuć się bezpiecznie, nie ma potrzeby stwarzania regulaminów czy procedur postępowania na takie wypadki, a w dodatku robimy złe imię naszym imprezom, jak my tak możemy. Oczywiście, zdarzają się dyskutanci, którzy i siedzą w temacie, i wiedzą, że feminizm to coś więcej niż palenie staników. Tylko że oni też zakładają, że należy im teraz oddać mównicę. Bo właśnie przyszli i należy im się centralne miejsce w dyskusji. Wiesz lepiej, bo masz autorytet wynikający z posiadania penisa. No więc nie. Chętnie posłuchamy twojej opinii, ale najpierw miło by było, gdybyś ty nauczył się słuchać, co my mamy do powiedzenia. Nasza dyskusja, nasze zasady. I zastanów się, zanim zaczniesz krzyczeć, że tutaj terror i dyktatura. Po prostu zasady, które panują gdzie indziej w Internetach, to zasady twoje i twoich kolegów, więc wydają się wam przezroczyste.

15. Chcesz, żeby wszystkie bohaterki były grube i brzydkie?

Nie, chcę, żeby na ekranie pojawiały się bohaterki z różną budową ciała, i pasujące do klasycznych kanonów piękna i się im wymykające, i młode i w średnim wieku i stare, i niezwykłe i przeciętne według naszych standardów. Chcę ludzi, nie lalek. Oczywiście, kino i telewizja jest pełne nieprzeciętnie fotogenicznych ludzi filmowanych w ten sposób, żeby ukryć niedoskonałości i uwypuklić zalety. Ale i tak zakres tego, co jest akceptowalne w wyglądzie aktora jest o wiele szerszy niż tego, co jest akceptowalne w wyglądzie aktorki. Chcę żeby dziewczynki i kobiety widziały na ekranie siebie, a nie męskie fantazje.

16. Ta bohaterka to Mary Sue!

Jak ja nie znoszę tego argumentu. Po pierwsze, od pewnego czasu jest to argument kończący wszystkie dyskusje. Bohaterka jest Mary Sue! Dom się spalił, same zgliszcza, nie ma co ratować. Co z tego, że termin zupełnie oderwał się od swojego pierwotnego znaczenia i w dyskusjach internetowych jedynym kryterium uznania jakiejś bohaterki za Mary Sue jest „bo ja tak mówię?” Po drugie, jeśli mamy bohaterkę, która faktycznie może być dla kobiet realizacją eskapistycznych fantazji (urody niezwykłej, anielskiego charakteru, z mężczyznami rzucającymi jej się do stóp, tragiczną przeszłością i czym tam jeszcze), to dlaczego od razu to dyskredytować?  Takich męskich bohaterów jest na pęczki, z Doktorem i Batmanem na czele, i nikt nawet nie mrugnie okiem.

17. Ale mężczyźni też są przedstawiani nierealistycznie!

Ale nie rozmawiamy teraz o mężczyznach. To po pierwsze. Po drugie, męskie ciało zazwyczaj nie jest uerotyczniane poza kontekstem intymnym, a kobiece jest. Ten nierealistyczny facet, który się kulom nie kłania i ma muskulaturę jak Herakles Farnezyjski, wciąż jest podmiotem, a nie przedmiotem, do którego można fapać, chociaż teoretycznie ma też charakter i własną linię fabularną.  

18. Niech kobiety same piszą lepsze książki/lepsze filmy.

Ależ piszą. I jest ich coraz więcej i coraz więcej ich książek/scenariuszy jest wydawanych/przenoszonych na ekran, chociaż to powolny proces ze względu chociażby na to, że tzw. pozycje władzy w przemyśle wciąż zajmują mężczyźni, którzy chętniej wesprą, także finansowo, młodego scenarzystę niż scenarzystkę. Jest wiele badań, które pokazują, że kiedy wybierający nie znał płci twórcy dzieła, które miał przyjąć bądź odrzucić, znacząco rosła liczba przyjmowanych kobiet. Google it. A i jeszcze – żeby jakieś zmiany zaszły, trzeba im pomagać i się ich domagać, nie rozumiem, dlaczego nie jest to dla ciebie oczywiste…

19. Nie możesz oczekiwać, że facet będzie pisał dobre postacie kobiece.

Czyli może pisać dobre smoki albo dobre postacie kosmitów, u których płeć działa zupełnie inaczej niż u Ziemian, ale dobrych postaci kobiecych już nie może? Na to już mu brakuje fantazji? I przykładów z życia codziennego, na których mógłby się oprzeć? Weź wyjdź i wróć jak zmądrzejesz.  

20. Chciałabyś ocenzurować wszystko, co ci się nie podoba!

Nie. Dlatego tutaj rozmawiamy, a nie biegam z pochodnią i nie wzywam do palenia książek i taśm. Tak się składa, że wierzę w wolność słowa i wolność ekspresji artystycznej. Ale wolność słowa, o czym wielu wygodnie zapomina, wiąże się z odpowiedzialnością za słowa. I dlatego np. za wzywanie do nienawiści rasowej jest paragraf, a jak ktoś stworzy dzieło o wymowie seksistowskiej, spotka się z krytyką.

21. Polityczna poprawność!

Neil Gaiman napisał kiedyś:

I was reading a book (about interjections, oddly enough) yesterday which included the phrase “In these days of political correctness…” talking about no longer making jokes that denigrated people for their culture or for the colour of their skin. And I thought, “That’s not actually anything to do with ‘political correctness’. That’s just treating other people with respect.”

Which made me oddly happy. I started imagining a world in which we replaced the phrase “politically correct” wherever we could with “treating other people with respect”, and it made me smile. 

You should try it. It’s peculiarly enlightening.

I know what you’re thinking now. You’re thinking “Oh my god, that’s treating other people with respect gone mad!”

I tyle w tym temacie.

22. Jak ci się nie podoba to nie czytaj/nie oglądaj!

Po pierwsze, nie będziesz mi mówił, co mam a czego nie mam czytać/oglądać. Po drugie, już ustaliliśmy, że zwykle nie czytam/nie oglądam rzeczy, które uważam za zupełnie złe, a nie zamierzam rezygnować z rzeczy dobrej tylko dlatego, że jakiś jej aspekt jest problematyczny. Po trzecie, czasem czytam/oglądam coś co jest strasznie złe, bo uważam, że przekaz niektórych filmów/książek trzeba piętnować, a piętnowanie bez zobaczenia na własne oczy byłoby nierzetelne.

23. Hej, nie chcę nic mówić, ale jeśli w tej branży jest tak mało kobiet, to może po prostu nie są dość dobre…

Chciałbyś. (I zapraszam z powrotem do argumentu ”Niech kobiety same piszą…”)

24. Ale kobiety się tym nie interesują!

Mhm, a my tutaj jesteśmy bezpłciowymi i bezcielesnymi duchami Internetu, które zebrały się specjalnie po to, żeby popsuć ci zabawę. A te wszystkie dziewczyny, które zapełniają sale na ekranizacjach Marvela są tam dlatego, że ich partnerzy zaciągnęli je za włosy, krzyczące, wierzgające i opierające się ze wszystkich sił.

25. Ale to po prostu taki gatunek!

I ponieważ seksizm szalał kiedyś w komiksach o superbohaterach to już tak musi zostać na wieki wieków amen? The world is changed. I feel it in the water. I feel it in the earth. I smell it in the air. I twój ukochany seksistowski gatunek też będzie musiał się zmienić. Sorry, Winnetou.

26. Ta gra nie była robiona dla kobiet!

I dlatego można w niej umieszczać seksistowskie treści? No chyba nie. Poza tym, nie chcemy, żeby chłopcy wystawieni byli na seksizm i uznawali potem, że najwidoczniej jest akceptowalny. I nie możesz stwierdzić, kto będzie grał w jaką grę (ostatnim razem jak sprawdzałam na półkach w Saturnie, żadna gra nie miała naklejki „tylko dla panów” czy „tylko dla pań”), a graczki są coraz bardziej widoczne i słyszalne w społeczności, i to jest super, a jeśli psuje ci to zabawę, to nikt cię tu nie trzyma.

27. Ale czytałaś pierwszy zeszyt z 1975 roku, gdzie…

Nie. Albo tak, akurat czytałam. Jak to się ma do seksizmu w zeszycie z tego roku, o którym właśnie mówimy? Klasyczna próba zakwestionowania mojego prawa do wypowiedzi na dany temat. Możesz spróbować mi wyjaśnić, dlaczego coś sprzed czterdziestu lat usprawiedliwia dzisiejszy seksizm. I dare you. Tylko ostrzegam, że jeśli to będzie nostalgia za starymi dobry czasami, mogę zabić cię śmiechem.

28. Chcecie, żeby kobiece postacie były specjalnie traktowane!

Chcemy, żeby kobiece postacie były traktowane na równych prawach z postaciami męskimi. Dla ciebie film akcji z samymi postaciami kobiecymi w rolach głównych to „specjalne traktowanie,” a z samymi męskimi to normalna sytuacja. Przy okazji, nie raz i nie dwa spotkałam się ze stwierdzeniem, że mężczyźni wyobrażają sobie, że realizacja postulatów feministek oznacza, że mężczyźni będą traktowani tak, jak sami traktowali kobiety i dlatego tak gwałtownie reagują na feminizm. To tak pod rozwagę.

29. Ja tam nie widzę seksizmu, więc go tam nie ma.

Bardzo łatwo jest czegoś nie widzieć, jeśli ciebie to bezpośrednio to nie dotyka (ewentualnie, jeśli jesteś dziewczyną, wróć do pytania o mizoginii u autorek). Zdejmij swoje seksistowskie okulary i posłuchaj, co mamy do powiedzenia, a może zobaczysz, że faktycznie dzieją się rzeczy niefajne.

30. Filmy o superbohaterkach się nie sprzedają!

Jeśli tylko jakaś wytwórnia zrobi dobry film z superbohaterką i poświęci tyle samo czasu i pieniędzy na jego promocję, ile poświęca na promocję filmów o superbohaterach, to się sprzeda. Spokojna twoja rozczochrana.

 

 

Wiecie, co jest najsmutniejsze? Że z wszystkimi powyższymi argumentami wyskakują często nie przypadkowi łosie (umówmy się, kolesiowi, który zabłądził i zaczyna od trollerskiego „Nie zaprzątaj sobie tym ślicznej główki maleńka,” łatwo powiedzieć zgiń-przepadnij), tylko nasi inteligentni, oczytani i pełni dobrej woli koledzy (edit: i czasem też, przypominam, koleżanki).

 

(Jeśli interesowałoby was ogólne antyfeministyczne bingo, to zapraszam do Szproty. Po cztery bardzo dobre bingo w czterech częściach. Klik, klik.)

sobota, 12 lipca 2014, fabulitas

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/07/12 13:42:48
Najlepszym japońskim komiksem o transseksualnej lesbijce i innych jest "Hourou Musuko" - polecam. :) Ale sama nie mogę go czytać bo za bardzo rusza emocjonalnie.
-
Gość: roussefolle, *.dynamic.chello.pl
2014/07/12 13:47:09
Pięknie wypunktowane
-
2014/07/12 15:00:45
Wspaniałe zaoranie. Może można by jeszcze coś dodać, ale jako "baza" jest w porządku.
Gifki mnie urzekły, chyba obejrzę tę chińską bajkę.
-
Gość: wiq , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/07/12 16:12:55
Bardzo dobre i #wpunkt.

Proponuję dodać numerki przy kolejnych kwestiach.
Będzie można - w razie potrzeby - odsyłać do artykułu i konkretnego punktu.

-
2014/07/13 20:52:56
Mnie osobiście do szału doprowadza jeszcze "Ale przecież taka jest prawda historyczna - w średniowieczu gwałcono kobiety!". No i co z tego, że gwałcono kobiety w średniowieczu. Po pierwsze, nie jestem wcale pewna, czy tak często, jak się to robi np. w telewizji, a po drugie, na przykład w "średniowiecznej" prozie Martina pojawia się wysoki na 1000 metrów mur z lodu! Czy to ma coś wspólnego z prawdą historyczną? Nie. Ale jeśli chodzi o gwałcenie kobiet, trzeba zawsze trzymać się faktów. (właściwie ten mój wkurz to coś pomiędzy "Ale to nierealistyczne!" a "Ale to po prostu taki gatunek!". W każdym razie jakoś mnie to średniowiecze wyjątkowo zapienia)
-
2014/07/14 09:25:58
@juliafi
Wesję anime mam od wieków na radarze - mangi czytam od przypadku do przypadku, więcej oglądam - ale jeszcze nie miałam przyjemności.

@roussefolle
Dziękuję :-)

@wiq
Dzięki. Dodam numerację, jak będę miała chwilkę.

@Noida
A wiesz, myślałam o tym, nie wiem, czemu w końcu tego nie dodałam - może dlatego, że trochę bym się właśnie powtarzała po innych punktach. Też mnie irytuje, jak ktoś wyciąga argument z "prawdy historycznej," kiedy wiadomo, że ta prawda jest i musi być bardzo selektywna, i to od autora zależy, co tam wybierze. I mamy przemoc wobec kobiet, a nie, powiedzmy, 3/4 bohaterów umierających na dżumę w połowie książki.
-
2014/07/14 13:39:39
Ja tylko powiem, że się z tą notką bardzo, bardzo zgadzam i podpisuję się pod każdym paragrafem wszystkimi dostępnymi kończynami.
-
Gość: Jinga, 185.33.36.*
2014/07/14 14:28:32
Dobry wpis! Skojarzyło mi się od razu z wypowiedziom Jossa Whedona, jak mu zostało zadane pytanie: So, why do you write these strong female characters? JW: Because youre still asking me that question." [Equality Now speech, May 15, 2006]

-
2014/07/14 14:30:07
@fabulitas
W tym przypadku porównanie mangi z anime wychodzi bardzo niekorzystnie dla anime. Anime wycięło całe dzieciństwo bohaterów w podstawówce a dla mnie ono jest najważniejsze dla zrozumienia całości fabuły.
-
2014/07/14 15:07:21
Prawda historyczna nie jest prawdziwa nawet w historycznej literaturze, bo często w ogóle nie zrozumielibyśmy bohaterów sprzed lat, więc muszą być mniej lub bardziej uwspółcześnieni. Powoływanie się na "prawdę historyczną" w przypadku literatury z nurtu szeroko pojętego fantasy jest po prostu nadużyciem.

I oczywiście masz rację - pewne aspekty "prawdy historycznej" muszą się znaleźć w książkach (na przykład gwałcone tudzież rozchełstane sprzedajne dziewki), a o innych jakoś mało się wspomina, chociażby o szkorbucie czy innych nieprzyjemnych objawach niedożywienia.
-
2014/07/14 19:10:16
Tyle dobrych argumentów w jednym miejscu - przyda się.
-
2014/07/16 10:01:47
@Misiael
Bardzo mnie to cieszy ^^

@Noida
Co mogę powiedzieć, durny argument jest durny. Ja bym chętnie przeczytała książkę próbującą możliwie wiernie rekonstruować mentalność osób żyjących te ileś wieków temu (ze smokami czy bez) - ale i tak wiedziałabym, że to pewne nasze wyobrażenie i wciąż literatura, a krzyczący wielbiciele "prawdy historycznej" en masse pewnie nie byliby wcale entuzjastyczni wobec efektów.
-
2014/07/17 21:48:15
Off topic - podobny problem jest z książkami dokumentalnymi, reportażowymi. Choćby nie wiem jak próbować zachować obiektywizm, zawsze jest to jednak literatura, która ma swoje prawa. Pytanie, co jest dozwolone w reportażu, gdzie można postawić granicę (vide afery z Hugo-Baderem, który świetnie pisze, ale reportażysta to z niego średni).
-
2014/07/20 23:06:54
Jestem zachwycona twoimi argumentami :) Sama mam czasami problem w dyskusji z różnymi łosiami (czasami nawet nieźle wykształconymi), którzy są odporni na merytoryczne argumenty, toteż pozwolisz, że pożyczę sobie twoje "wyjdź i wróć jak zmądrzejesz" na kolejne nocne Polaków rozmowy.
A w ramach nowego spojrzenia na bohaterkę fantasy polecam ci książkę "Serce kamienia" Moniki Sokół (tak, to autoreklama ;-) ). Wspomniana bohaterka to nie Xena ani nie Czerwona Sonja - jest bohaterką na swój własny, mam nadzieję wymykający się schematom, sposób. Bardzo jestem ciekawa twojej opinii na jej temat.
Pozdrawiam
MS
-
Gość: Sas, *.olsztyn.vectranet.pl
2014/08/13 18:48:06
Trafiłam tutaj przez blog Zwierza i jestem absolutnie zachwycona. Tekst wspaniały - dziękuję!
-
Gość: Irienna, *.dynamic.chello.pl
2016/06/30 03:18:15
O jakie to dobre. Dobreńkie <3 powinni to drukować i rozwieszać na ścianach przy wejściu na konwenty :D i dodawać małym druczkiem wydrukowane na wewnętrznych okładach książek fantasy. Cudowne. Piękne. Oddaje wszystko to, co sama mam ochotę wyrzucić z siebie w takich dyskusjach, tylko nie zawsze się udaje ładnie ułożyć w słowa. Dziękuję.

A Samurai Champloo jest genialne, polecam bardzo.
Napisz do mnie!