kultura bez tabu jest kwadratowym kołem
Blog > Komentarze do wpisu

Drobne przyjemności

[Notki 1 stycznia nie było, bo się rozchorowałam i odjęło mi zdolność składania literek.]

Zastanawiałam się, jak by tu napisać notkę podsumowującą i wyszło mi, że 2012 nie był dla mnie rokiem odkryć i olśnień kulturalnych, a rokiem drobnych przyjemności. I o niektórych z tych przyjemności będzie poniżej. Kolejność przypadkowa, media najróżniejsze, z książek – same debiuty.

The Snow Child, Eovyn Ivey – historia bezdzietnej pary, Mabel i Jacka, która przeprowadza się na Alaskę i próbuje ułożyć tam sobie życie na nowo. Niespodziewanie los zsyła im pod opiekę jasnowłose dziecko, którego pojawienie się i zachowanie przywodzi Mabel na myśl starą rosyjską baśń. Jest tylko jeden problem, ta baśń nie ma szczęśliwego zakończenia.

Bomb Girls – o Bomb Girls już pisałam. Tydzień temu zaczęła się emisja drugiego sezonu i powiem Wam, że jest dobrze.

Zoe Keating - kanadyjska wiolonczelistka i kompozytorka. Pewnie bym o niej nie usłyszała, gdyby nie to, że w Elementary pojawiają się czasem jej utwory i jeden z nich przykuł moją uwagę. Do posłuchania poniżej.

The Night Circus, Erin Morgenstern – opowieść o niezwykłym cyrku i narastającym wokół niego micie, o magicznym pojedynku na talenty i miłosnym trójkącie. Właściwie nie tak znowu wiele się w tej powieści dzieje, a już na pewno nie spiesznie, ale Nocny Cyrk to przede wszystkim atmosfera i coraz pełniejsze zanurzenie się w świat opowieści. Bardzo długo nie czułam sympatii do żadnego z głównych bohaterów, więc tym większe było moje zaskoczenie, kiedy pod koniec zaczęłam im gorliwie kibicować.

Being Human – oglądam wiernie od pierwszego sezonu, ale rok 2012 był kluczowy, bo w sezonie czwartym wymieniona została praktycznie cała obsada. Muszę z przyjemnością stwierdzić, że to się udało i chociaż, jak każda dobra fanka, będę tęskniła za Annie, Georgem i Mitchellem, to nie mogę się doczekać kolejnych przygód nowego tria. W sezonie czwartym wróciło nieco z lżejszej atmosfery sezonu pierwszego, co było ogromnym plusem, a głównego złego zagrał Mark Gatiss, którego zdecydowanie wolę po tej stronie kamery.

The Panopticon, Jenni Fagan – piętnastoletnia Anais jest „w systemie” od zawsze, matka urodziła ją w szpitalu psychiatrycznym i uciekła. Anais ma za sobą cały szereg domów dziecka i rodzin zastępczych i brała już wszystkie psychodeliki, które można dostać od ulicznych dealerów, kiedy ląduje w kolejnej placówce dla trudnej młodzieży, Panoptikonie, podejrzana o napaść na policjantkę, po której ta wylądowała w śpiączce. Powieść napisana żywym językiem, w dodatku w szkockiej odmianie, z nietuzinkową bohaterką i brudnym realizmem, o młodzieży, ale niekoniecznie dla młodzieży, bo to nie jest typowa young-adult fiction.

Nimona - sieciowy komiks Noelle Stevenson. Na Noelle trafiłam na Tumblrze i zaczęłam obserwować jej profil, bo jej autorką świetnych fanartów i ma cudowne poczucie humoru. Siedem miesięcy temu zaczęła publikować Nimonę, a Nimony nie można nie kochać.

Scott and Bailey – w 2012 moje ulubione policjantki z Manchesteru, Rachel Bailey (Suranne Jones) i Janet Scott (Lesley Sharp), wróciły z drugim sezonem. Tym razem większą rolę dostała też ich przełożona, DCI Gill Murray (rewelacyjna Amelia Bullmore), która nieco mentoruje teraz Rachel. Ponieważ mamy do czynienia z serialem brytyjskim, jeśli coś wygląda na zabójstwo z powodu nienawiści rasowej, to okazuje się zabójstwem z powodu nienawiści rasowej, odsłaniając całą nędzę rodzaju ludzkiego.

King – w 2012 opłakiwałam nie tylko skasowanie Garrow's Law, w lutym miał premierę drugi i ostatni sezon King, bo Showcase postanowił wykończyć swój serial zerową promocją i paskudnym miejscem w ramówce. King to proceduralny serial policyjny, w którym, jeśli coś wygląda na zabójstwo z powodu nienawiści rasowej, to okazuje się czymś zupełnie innym, bo Kanada jest zdecydowanie za blisko USA. Niemniej sprawy są interesujące, podejmowane są kwestie społeczne, główna bohaterka nie chodzi po miejscu zbrodni w szpilkach, chociaż kocha szpilki, a na deser dostajemy trójkąt miłosny w formacie ona jedna ich dwóch, przy czym ona, tytułowa Jessica King, jest dwukrotną rozwódką, on numer jeden jej wyraźnie młodszym, trzecim mężem, a on numer dwa jej problemowym podwładnym. I mają chemię, jak jasna cholera, wszyscy troje.

Bletchley Circle – trzyodcinkowa (nie tylko BBC nas krzywdzi, ITV wcale nie jest lepsze) historia czterech przyjaciółek, które podczas wojny pracowały w Bletchley, a w roku 1952 spotykają się znowu i próbują rozwiązać sprawę zabójstw młodych kobiet, wobec której policja jest zupełnie bezradna. Solidna intryga, bohaterki, które bardzo łatwo polubić i obyczajowe tło początku lat pięćdziesiątych, no jak to się może nie spodobać?

Tingvall Trio - trio jazzowe w międzynarodowym składzie, które gra tak, że jeśli moje życie miałoby mieć oficjalny soundtrack, to poprosiłabym właśnie taki. Utwory z ich najnowszej płyty, Vägen, absolutnie zdominowały moją playlistę w tym roku.

Lizzie Bennet Diaries - współczesna adaptacja "Dumy i uprzedzenia" w postaci kilkuminutowych filmików, udających vloga Elizabeth Bennet i publikowanych na Youtube dwa razy w tygodniu, stworzona przez Hanka Greena (młodszego z tych braci Green) i Berniego Stu, mająca doborową obsadę i utalentowanych scenarzystów. Oglądam regularnie i zawsze doskonale się przy tym bawię.

Beyond the Black Rainbow – kanadyjski thriller science fiction z 2010 roku, ale w Polsce można go było zobaczyć dopiero w tym roku i to też tylko w dystrybucji festiwalowej. Historia dziewczyny, która próbuje uciec z futurystycznej komuny, i list miłosny do lat osiemdziesiątych. Tego filmu nie ogląda się dla fabuły, tylko dla dopracowanych, zakręconych obrazów i dusznej atmosfery.

Frankenweenie – prosta historyjka o chłopcu i jego (zdechłym) psie. Takiego Tima Burtona lubię.

A Royal Affair – szwedzko-czesko-duńska koprodukcja, film kostiumowy o romansie Caroline Mathilde, żony chorego psychicznie Christiana VII, i Johanna Friedricha Struensee, któlewskiego medyka, z oświeceniem w tle i próbami zreformowania państwa duńskiego, w którym źle się dzieje. Z radością przywitałam informację o nominowaniu Kochanka królowej, bo tak brzmi polski tytuł, do Oskara w kategorii najlepszego filmu nieangielskojęzycznego.

Psycho-Pass - 2012 był kiepskim rokiem dla anime. Już myślałam, po okropnym rozczarowaniu K, że tytuł najlepszej serii 2012 przypadnie Another, które jest ładne i zgrabne, ale ma problemy z utrzymaniem napięcia. Tymczasem sezon jesienny zaskoczył mnie dystopijnym anime policyjnym, które zaczęło się dosyć standardowo i powoli nabierało rozpędu, żeby w połowie sezonu zostawić widzów zbierających szczęki z podłogi. To lubię i z niecierpliwością czekam na kolejne odcinki.

 



piątek, 11 stycznia 2013, fabulitas
Tagi: miszmasz

Polecane wpisy

  • 2014

    Zamiast podsumowywać miniony rok (nigdy nie byłam dobra w takich zabawach, może dlatego, że jestem na bakier z mierzeniem upływu czasu i zupełnie nie czuję, żeb

  • Strong Female Characters

    Są takie dyskusje, które się nie kończą. Już, już wszyscy zainteresowani myślą, że mamy jakiś temat z głowy, co trzeba, zostało napisane, każdy aspekt uwzględni

  • Notka do sobotniej kawy

    Kiedyś pewien mądry profesor przytoczył mi tezę innego mądrego profesora, który pisał o tym, że do pewnego momentu w historii (jeszcze w renesansie, may

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/01/11 21:03:42
Ile ciekawych polecanek... twój 2012 będzie moim 2013, obawiam się.
-
2013/01/11 21:18:12
Zaraz tam 2013, w dwa miesiące powinnaś się spokojnie wyrobić ;-) BTW Ty nie napisałaś żadnej noworocznej notki, prawda?
-
2013/01/11 22:44:14
Nie, ale po Twojej może jeszcze napiszę. W okolicy pierwszego zagrzebałam się we własną twórczość paraliteracką, w tłumaczenie na angielski streszczenia habilitacji kolegi i w korekty:)
-
2013/01/11 22:45:13
Oby 2013 był równie dobry pod względem drobnych przyjemności!
-
2013/01/12 18:28:30
Jak patrze na twoje zestawienie/podsumowanie, to mnie zazdrość ogarnia, bo ja tylko podążam wytyczonymi ścieżkami.
-
2013/01/12 21:55:09
@Rusty

A ja lubię zbaczać z drogi :) W sumie jednym z założeń tego podsumowania było napisać o rzeczach, które są dobre i bardzo dobre, ale nie tak znowu szalenie popularne. Z drugiej strony - dawno nie byłam tak na bieżąco z hitami kinowymi, jak w tym roku.
-
2013/01/13 07:42:34
Muzyczna foka aprobaty.
-
2013/02/04 17:44:20
O, kawałki Zoe w Elementary? Dzięki za cynk, mam teraz jakąś motywację do oglądania.
Napisz do mnie!