kultura bez tabu jest kwadratowym kołem
Blog > Komentarze do wpisu

Exegi Monumentum WTF

Trułam komuś ostatnio, że nudno, ludzie przewidywalni i nic nie dziwi. Teraz będę musiała przepraszać za zawracanie głowy.

Najpierw szczęka mi opadła, jak Wojtek Orliński zachwycił się Projektem Warszawiak, który jest ni mniej ni więcej, a bezbolesnym sposobem, żeby warszawiacy mogli przytulić swojego wewnętrznego buca. A fu andrus, cwaniak warszawski, którego romantyzuje się niemiłosiernie, robiąc z niego coś na kształt Franca Fiszera z Powiśla i w kaszkiecie, który jeśli przejedzie komuś kosą po gardle, to tak filuternie i folklorystycznie. Fu.

Teraz znowu zaglądam na MKKM, a tam (o tam) gospodarz snuje refleksje po seansie Exit Through the Gift Shop*. Seansowi towarzyszyło wino i relaksanty, których, sądząc po odchodzącej od recenzowania części notki, z alkoholem mieszać nie należy, bo występują skutki uboczne. Otóż Marceli sprokurował Ogólną Teorię Wyjaśniającą Dlaczego Trwałość To Najgorsze, Co Się Może Przytrafić Sztuce i zamarzył o świecie sztuki TuiTerazowej. Że co?

W OTWDTTNCSMPS chodzi o to, że najwidoczniej wieki kultury ciążą na ramionach biednych artystów niemiłosiernie i przygniatają ich do ziemi. Sztuka TuiTerazowa, po skasowaniu ciążących wieków, miałaby być

„[sztuką] incydentalną, jednorazową, z krótkim terminem przydatności do spożycia, taką, która w ciągu 15 minut swojej egzystencji dotrze do powiedzmy kilkuset osób, a potem zniknie, stanie się legendą, ustnym przekazem, wspominkiem, pamięciowym remiksem oryginalnego dzieła, zmodyfikowanym przez odbiorcę, istniejącym jedynie w kilkuset odbiciach, pozbawionych oryginału.

Dajmy na to, że kilkuset odbiorców zobaczyło na płocie nową Monę Lisę. Będzie z tego legenda? Nie będzie, bo znajomym opiszą ją tak: eee, no, babeczka taka, brązowa, i uśmiechała się, ale jakby nie. Stuff of legends, indeed. Legendą jest Bitwa pod Anghiari, ale dlatego, że ją widzieli lub jej nie widzieli właściwi ludzie, co w świecie Marcelego programowo nie mogłoby mieć miejsca. Chyba, że właściwi ludzie czailiby się przy płotach i wiaduktach, czekając na arcydzieła i znosząc mężnie całą przeciętność i doraźny epigonizm (na graffiti Picassa powstaje graffiti naśladujące, tylko to sobie wyobraźcie).

Zapewne spuszczenie w kanał całego dziedzictwa artystycznego, poprawiłoby samopoczucie twórcom przeciętnym, natomiast życie odbiorcy sztuki zamieniłoby w męczarnię. Czas to naturalny chłam-filter, chociaż bywa niesprawiedliwy, a do bezstronnych działań niszczycielskich historii dochodzą jeszcze kwestie dyskursu władzy itp., ale mimo wszystko.

Marceli zagłębia się w swój sen złoty dalej :

Nie istnieją wzorce, nie ma punktów odniesienia, nie ma historii i autorytetów, do których musisz mieć jakiś określony stosunek, istnieją jedynie odległe wspomnienia innych dzieł oraz nieustające Tu i Teraz, z których możesz robić swoją sztukę, nieskażoną wpływami. Naprawdę swoją.

Ależ taka sztuka istnieje! Wprawdzie ludzie, którzy nie potrafią rysować zazwyczaj widzą, że nie potrafią, ale zwróćmy się ku słowu pisanemu. Wystarczy wejść na jeden z tysięcy „literackich” blogów i zagłębić się w twórczość artysty, dla którego nie istnieją wzorce, który nie ma punktów odniesienia, nie zna historii i autorytetów, i ma tylko odległe wspomnienie po Harrym Potterze, Zmierzchu, Pamiętnikach wampirów, Tu wstaw tytuł. Tu i Teraz robi swoją sztukę nieskażoną wpływami, a często też ortografią i elementarną logiką. Naprawdę swoją.

"Co pro­wa­dzi do pro­stego wnio­sku — aby sztuka była świeża, nowo­cze­sna, TuiTe­ra­zowa, odpo­wia­da­jąca potrze­bom ludzi z dziś, co 50 lat powin­ni­śmy palić wszyst­kie muzea, biblio­teki i archiwa.(...) Bo to, ze dzi­siej­sza sztuka, prak­tycz­nie każda, jest dia­lo­giem z poprzed­nimi epo­kami i deka­dami, to wła­śnie to, co w niej naj­nud­niej­sze."

Mój ulubiony fragment. Zróbmy sobie utopię, to zawsze świetnie się sprawdza.

Założenie, że ludziom z dziś potrzebna jest sztuka nowoczesna, to absurd. Sztuka nowoczesna to jednoczesne przyjęcie i odrzucenie wszelkich założeń. Wolnoć Tomku. Spalmy dziś muzea a zostaniemy z czymś, do czego nie możemy się odnieść, bo jest absolutną dowolnością.

Implikowane założenie, że wszelka sztuka ma równą wartość (bo-spełnia-potrzeby), to założenie, że co pokolenie rodzi się Picasso. Nie rodzi się. I ani mi się ważcie okradać mnie z Picassa. Z Manna. Z Szekspira. Z Goyi. Z Mahlera. Z Tycjana. Z tych wszystkich, którzy zaspokajają potrzeby pokoleń. Aktualność sztuki nie ma nic wspólnego z jej wiekiem – jeśli zostawimy przyszłym pokoleniom coś, co nie będzie trącało ich strun, to baz zastanowienia wyrzucą to na śmietnik historii. Proste.

Poza tym, owszem, duża część sztuki, która dialoguje z poprzednimi epokami, jest nudna, ale jest to dokładnie ta część, która poza dialogiem nie ma własnej wartości. Rodin studiował rzeźbę Michała Anioła, a tworzył rzeźbę Rodina. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam Myśliciela, niespecjalnie mnie interesowało, czy i jak długo Rodin gapił się na Mefistofelesa Antokolskiego, ani czy i jak długo Antokolski gapił się wcześniej na rodinowego Jana Chrzciciela, ani czy i jak długo obaj studiowali styl wspomnianego Michała Anioła, tudzież rzeźbę grecką, rzymską itp. itd. Bo nie. Bo sztuka jest TuiTerazowa. Dla odbiorcy. A jeśli odbiorca sobie życzy, może sięgnąć po wartość dodaną odniesień i poprzednich epok.

(Przesyt i znużenie krytyka to inna inszość, ale rewolucji artystycznych nie robi się dla krytyków.)

 

(A żeby dzisiaj mówić o kanonie trzeba albo skręcić w metadyskusję albo być Haroldem Bloomem.)

 

* Jeśli ktoś nie widział, to polecam.

wtorek, 15 lutego 2011, fabulitas

Polecane wpisy

  • 2014

    Zamiast podsumowywać miniony rok (nigdy nie byłam dobra w takich zabawach, może dlatego, że jestem na bakier z mierzeniem upływu czasu i zupełnie nie czuję, żeb

  • Piruet (1984)

    Performansu nie powinno się nagrywać. Nigdy. Jakby nie kusiło. Dzisiaj tak mi się nasunęło podczas oglądania „Piruetu” Ewy Partum (nagranie z Dialog

  • Iwaszkiewicz. Sztuka.

    Dzienniki są zazwyczaj nudne. W dziennikach ląduje życie, które nie zmieściło się w literaturze. Taki Iwaszkiewicz pisze o bólach w krzyżu nie bardziej zajmując

  • STANISŁAW PRZYBYSZEWSKI O GOTYKU.

    A najwyźszym tryumfem, jaki Duch ludzki dotychczas w sztuce osiągnąć zdołał, najwspanialszym jego osiągnięciem - to Gotyk. /STANISŁAW PRZYBYSZEWSKI/.

  • Nomi

    Łapiąc moment, po burzy orzeźwiającej, wspominkowo dziś... W zeszłym tygodniu minęło już 35 lat od śmierci Klausa Nomi. Interesujący artysta pochodzący z Niemie

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/02/15 01:59:13
Zwierz może zabrzmi dziwnie jak na swój popkulturalny przydomek ale ma taką zasadę że z ludźmi z których ust pada stwierdzenie że winno się spalić biblioteki nie dyskutuje bo najwyraźniej nie warto. Z resztą trzeba być idiotą by nie zauważyć że sztuka tu i teraz jest tylko wariacją na temat sztuki dawno i gdzieś - jak spalisz jedną to nie dostaniesz nowej . Powiem szczerze jeśli ktoś tego nie widzi cóż może nigdy nie pojmie że nigdy nie patrzy na coś nowego. Zwierz popkulturalny wie że ogląda dokładnie to samo co oglądano nie sto lat przed nim ale tysiące. To że opakowanie jest inne to pikuś.
Oburzenie zrozumiałe i święte!
Napisz do mnie!